poniedziałek, 17 sierpnia 2015

One moment.



Tyle czasu od kiedy nie pojawiłem się na blogu, ... Dlaczego ? Nad tym zastanawiam się tylko ja. 
Ale również pracuje nad nowym blogiem . Tworzymy ze świetnym znajomym nad własną stroną, Którą będzie w innej postaci, następnego dnia postaram się wymienić kilka szczegółów które myślę że będą rozpatrywane głęboko. 












Cyt.. Z pewnej małej lekturki blogerskiej.

Michał i Kamila byli najlepszymi przyjaciółmi. Razem się wychowywali i razem dorastali. Nie poróżniły ich nawet nastoletnie miłości, wakacyjne romanse i kłótnie o byle co. Zawsze trzymali się razem, choćby nie wiem co. Gdy Michał oznajmił, że chciałby studiować w innym mieście, Kamila zrobiła wszystko, by znaleźć uczelnię jak najbliżej niego. Mijały kolejne lata, a oni wciąż byli tylko i aż przyjaciółmi. W rzeczywistości jednak oboje nie widzieli poza sobą świata. Michał kochał się w Kamili na zabój, a ona czekała na jakiś gest z jego strony. Bała się bowiem zrobić pierwszy krok, a jako, że Michał był wysokim i silnym facetem, skutecznie ją onieśmielał. On zaś myślał, że wyznanie miłości mogłoby zniszczyć ich przyjaźń. Trwali więc w stanie przejściowym i dotrwali tak do końca studiów.
Michał postanowił zrobić Kamili najwspanialszy prezent na urodziny. Kupił jej przepiękny naszyjnik i bukiet czerwonych róż. Chciał zabrać ją do eleganckiej restauracji i wyznać miłość. Wyobrażał sobie, jak po wszystkim idą do jego mieszkania i kochają się do rana. Czuł ogromny żal, że tak długo zwlekał z wyznaniem jej swoich uczuć. Kamila była dla niego całym światem. Życie bez niej nie miało sensu.
Umówili się, że Michał przyjedzie do niej samochodem, a następnie razem udadzą się taksówką do restauracji. W pobliżu mieszkania Kamili zauważył olbrzymi tłum ludzi i migające światła karetek pogotowia. Gdy przedarł się przez gapiów, wybuchnął nagłym, histerycznym płaczem. Kamila leżała pośrodku ulicy w kałuży krwi. Dookoła niej leżały porozrzucane zakupy. Michał nie mógł uwierzyć w to, co widzi. Załamany zwymiotował na ulicę i stracił świadomość. Gdy się ocknął, siedział na schodach przy wejściu do budynku. Czuwał nad nim policjant, któremu wyznał, że był chłopakiem ofiary. Usłyszał, że Kamila została potrącona przez rozpędzony samochód, gdy przebiegała przez ulicę w miejscu, gdzie nie było pasów. Gdy Michał odzyskał siły, udał się do jej mieszkania. Otworzył drzwi swoimi kluczami i omal nie umarł. Wnętrze było rozświetlone świecami, a stół w salonie pokryty schludnym, białym obrusem. Kamila postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i sama zorganizować dla Michała kolację. Gdy Michał wyciągnął telefon, zauważył nieodczytaną wiadomość od Kamili. Wysłała ją kilka minut przed swoją śmiercią:
Jedziesz już? Mam dla Ciebie niespodziankę. Tylko się nie spóźnij.
Dopiero wtedy Michał uświadomił sobie, jak wielki popełnił błąd. Teraz już nigdy nie powie Kamili, jak bardzo ją kocha. Osunął się na podłogę i rozpłakał. Następnie upił się czerwonym winem i zasnął na podłodze.
Życie rzadko daje nam drugą szansę. Często odwlekamy w czasie ważne sprawy, nie rozumiejąc, że wkrótce może być za późno.
Udostępnij ten post na tablicy osób, które kochasz. Swoich rodziców, rodzeństwa, przyjaciół i drugiej połówki. Niech więcej ludzi pozna tę historię.
Nie odwlekajmy ważnych spraw na później. Cieszmy się życiem i spędzajmy je z tymi, na których nam zależy.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Trzeba coś zmienić!

''Nie dawaj wszystkiego, co masz, 
bo nawet pozornie zajebisty człowiek weźmie i zostawi cię bez niczego''



Co u mnie? A spoko spoko szkoła, treningi praca.
Praca?
Tak pracuje.
Masz na to wszystko czas?
Owszem tutaj zrobię to jutro jest zrobie to teraz. Pracuje kiedy chce. nie pracuje nie mam wyników. Jestem sam swoim szefem. Coś więcej ?
Co to jest?
Masz chwile ? to umówimy sie zapraszam: http://dlaczegokolagen.pl/



Może kilka moich przemyśleć ostatniego czasu:
Posiadamy zdolność do skłaniania innych do patrzenia na świat tak, jak my. Tworzymy własny wizerunek, własną tożsamość i zarażamy nią otoczenie. To temat dość istotny i powinien utkwić w pamięci, a przede wszystkim dać trochę do przemyślenia swojego podejścia oraz obiektywnie spojrzeć na zachowania tych, których nazywamy innymi pod wieloma względami.

Nie każdy "inny" jest jednakowo znaczący. Nie musisz być jak każdy !
Bądź sobą, wybieraj którą droga idziesz, z kim się zadajesz,co robisz itd...


Ciągle motywuję się też od pewnej osoby słowa tej osoby potrafią również dobrze poukładać nam w głowie.

Nie przejmuje się tym co się dzieje wokół mnie, czuje się zmęczony, ale nie płacze, bo tak już jest, tak musi być. Upadam i wstaje - w kółko, potem idę na przód przygotowany na nowe przygody, nowe sytuacje, nowe problemy i doświadczenie dzięki nim. Czyli jednak pozytywnie, choć nie do końca szczęśliwie. Biegnę tylko za tym, jaki wyznaczam sobie cel. Biegnę sam. Gdzieś tam jest coś, co nazywam szczęściem. Niedługo będę miał je na co dzień. Być gotowym na życiowe porażki, które nam wszystkim towarzyszą. Bez wyjątku. Może i każdy jest inny, może ktoś jest do kogoś podobny z zachowania, ale każdy przechodzi przez te same etapy. Każdy etap porównajmy do gry, czyli poziomy. Każdy poziom jest inny, każdy to przygoda, coś ciekawszego. Dla mnie to ciekawe co mi się przytrafi za jakiś czas, dlatego że zrozumiałem to, na czym polega moje życie. Na doświadczaniu i dawaniu co jakiś czas czegoś od siebie do życia. Czy jest dobrze, czy jest źle, to nie zmienia faktu, że leci wszystko w kółko i że to dotyczy każdego z nas. Jest dobrze, ale będzie lepiej, pomimo porażek. Nie wiem kto mnie rozumie, ale ktoś pewnie. Nie potrzebuje wiedzieć, ja po prostu to czuje, to mi starczy. Tak zaczynałem, trochę odleciałem z początkowego kursu. Wczuwam się, daje coś od siebie, chce to dawać, wiem że ktoś czegoś potrzebuje i ktoś może znaleźć to tu, tu gdzie chce pokazać, jak staje się szczęśliwym człowiekiem, wiem bo kiedyś tez miałem okazje być, ale czasami przychodzą zmiany, które zmuszają nas do zaczynania od początku i szczęście znika na długi okres. Odchodzi. Ale i tak wciąż walczymy - bez sensu. Po co walczyć? Trzeba poznawać i starać się zrozumieć. Nie dawaj się. Nie poddawaj. Rzucaj się w fale wydarzeń. Przeżywaj. Wyciągaj lekcje. Bądź samokrytyczny. Patrz co robisz źle, dopiero potem mów jak jest i staraj się dojść do prawdy, ona czasami jest niby bolesna, ale no tak już jest, wiec nie ma sensu się załamywać. Każdy przegrywa i każdy wygrywa, lepiej nie próbować się ukrywać, życie jest krótkie by nie wykorzystać na bycie sobą, bo mamy taką możliwość, by wykorzystać na podziwianie tego świata. Nie wiadomo co i gdzie będziemy, w jakim "stanie materialnym czy niematerialnym", dlatego trzeba dobrze wykorzystać. Mimo szarości, która wciąż pozostaje kolorem...  M.R - K.K


 "Cokolwiek zrobisz w życiu będzie bez znaczenia. Ale bardzo ważne jest, aby coś robić. Nikt inny nie będzie. Kiedy ktoś wchodzi do Twojego życia część Ciebie mówi: " nie jestem jeszcze gotowy" - ale inna część mówi: " Przekonaj ją do bycia z Tobą na zawsze "








niedziela, 23 listopada 2014

Niedziela.

Coś nowego z dziś!
Za 2 tygodnie pierwsze wystąpienie dla SPP-MODELS .

Dlaczego prowadzę tego bloga ? dlaczego tu piszę?
Bo chcę stworzyć coś mega zajebiste. Jak wiadomo wszędzie mnie pełno to tutaj też musi być.
Robię to też szczególnie ze względu że chcę pomóc innym. Lubię poświęcać się innym, pomagać im jak tylko potrafię czy tu czy też jak ze mną piszą, czy też rozmawiają.

 Nie ma sensu na związki. Jestem za młody by wchodzić w coś poważnego, lecz jak tu mówić o czymś poważnym skoro jeszcze nie podchodzę w pełni poważnie do życia. Szkoda czasu na powagę przez cały czas. Szkoda ranić siebie i innych. Wygląda to teraz tak jakby potrzeby fizyczne górowały nad uczuciami. 
Nie chcę poprzez ten WPIS niszczyć komuś poglądu na miłość partnerską, gdyż z mojego punktu widzenia jest tylko przyzwyczajeniem, jest jak narkotyk, który niszczy, ale też zadowala. 
Gdy tylko poznajemy drugą osobę, czy wypatrujemy ją gdzieś niedaleko, doświadczamy specyficzne odczucia, czyli bezkrytyczne patrzenie na obiekt westchnień oraz brak zainteresowania, na jakiś czas, innymi osobami. które byłyby atrakcyjniejsze przed poznaniem tej pierwszej lepszej.

Wspólne zainteresowania, podobny światopogląd i wartości są jednym z najistotniejszych czynników przyczyniających się do wzrostu poziomu zadowolenia ze związku. Po szybko przemijającej fascynacji innością przychodzi wszak moment refleksji nad tym, ile naprawdę łączy nas z daną osobą i czy chcemy związać się z nią na dłużej (a może nawet na całe życie?).



środa, 12 listopada 2014

Niespodziewanie...

I przez wczorajszy wpis dostałem kopa , mega powera . 
Dzięki wam!

A więc dziś coś co mam nadzieje że każdego czegoś nauczy.
Słowa znalazłem Poprzez link który wysłał mi kolega. Nie znajdziecie tego na żadnym innym blogu .
Więc albo zobaczysz , przeczytasz co to będzie albo odważ się żyć.
Przeczytaj to.

Po 12 latach wspólnego życia moja żona zażyczyła sobie, abym zaprosił inną kobietę na obiad i do kina.
Powiedziała:
-Kocham Cię, ale wiem że inna kobieta też Cię kocha i chciałaby spędzić trochę czasu tylko z Tobą.
''Inna Kobieta'', o której wspomniała moja żona to moja mama. Owdowiała 19 lat temu i od tego czasu była sama. Ponieważ moja praca, rodzina, trójka dzieci pochłaniały cały mój czas i energię, odwiedzałem ją bardzo rzadko. Tamtego wieczoru zadzwoniłem, żeby zaprosić mamę na kolacje i do kina.
Co się stało? Wszystko w porządku w domu? - zapytała z trwogą. Moja mama jest typem człowieka, który spodziewa się złych wieści, jeśli telefon dzwoni późnym wieczorem.
-Po prostu pomyślałem, że będzie miło wybrać się gdzieś razem-powiedziałem.
-To byłoby wspaniałe-odpowiedziała mama

Przyjechałem po nią w piątek po pracy. Czekała na mnie przed domem, lekko zdenerwowana. Miała na sobie sukienkę, w której widziałem ja w ostatnią rocznice jej ślubu i starannie ułożone włosy.
-Powiedziałam moim znajomym, że mój syn spędzi dziś ze mną wieczór i wszyscy byli pod wrażeniem- powiedziała mama, wsiadając do samochodu.

Zabrałem mamę do restauracji. Mama wzięła mnie pod rękę i stąpała tak, jak gdyby była pierwsza damą.
Musiałem czytać jej nazwy dań w karcie, ponieważ nie wzięła okularów. Spojrzałem na nią znad karty dań i zobaczyłem że się uśmiecha z nostalgią.
-Kiedy byłeś to ja czytałam Ci kartę dań- powiedziała cicho.
-Nadszedł czas, abym mógł to odwzajemnić- odpowiedziałem.
Podczas kolacji rozmawialiśmy. To nie była żadna szczególna rozmowa, po prostu opowiadaliśmy sobie, co ostatnio wydarzyło się w naszym życiu. Zagadaliśmy się tak bardzo, że spóźniliśmy się do kina. Kiedy żegnałem się z mamą pod drzwiami jej mieszkania, powiedziała:

-Kiedyś jeszcze raz pójdziemy do restauracji, Tym razem ja Cię zaproszę.
Zgodziłem się...

-Jak spędziliście wieczór? - spytała mnie żona, gdy wróciłem do domu.
-Wspaniale! O wiele lepiej, niż się spodziewałem.

... Kilka dni później mama miała zawał. Zmarła zanim przyjechała karetka. A jeszcze po kilku dniach dostałem list z opłaconym przez mamę zaproszeniem do restauracji , w której spędziliśmy tamten ostatni wieczór. W liście mama napisała '' Zapłaciłam z góry za nasza kolację. Co prawda nie jestem pewna czy będę mogła w niej uczestniczyć, ale kolacja jest opłacona dla dwóch osób - Dla Ciebie i Twojej żony. Prawdopodobnie nigdy nie znajdę słów, żeby powiedzieć Ci, jakie znaczenie miał dla mnie tamten wieczór, który spędziliśmy razem . KOCHAM CIĘ , SYNKU.



''BYĆ MOŻE NIGDY JUŻ NIE OTRZYMASZ TAKIEJ BEZWARUNKOWEJ MIŁOŚCI, JAKA JEST MIŁOŚĆ RODZICIELSKA''

Rodzice to jedyni ludzie na świecie, którzy szczerze cieszą się z naszych sukcesów i boleją z powodu naszych porażek.
Jeśli wciąż masz taką możliwość- korzystaj z każdej nadarzającej się chwili ponieważ dzień, w którym ich zabraknie może nadejść całkiem niespodziewanie.... 

wtorek, 11 listopada 2014

Zjawiskowość sądzisz ?

Chyba czas na coś nowego sekundy , minuty, godziny , dni, tygodnie , miesiące , lata, przemijają szybko . Nie wiemy kiedy to wszystko przeleciało .



Szczerze to chyba szkoda czasu na powagę przez cały czas. Szkoda ranić siebie i innych. Wygląda to teraz tak jakby potrzeby fizyczne górowały nad uczuciami. Do czego chcę nawiązać ? a do związków tzw. ''Chwilowych''

Gdy tylko poznajemy drugą osobę, czy wypatrujemy ją gdzieś niedaleko, doświadczamy specyficzne odczucia, czyli bezkrytyczne patrzenie na obiekt westchnień oraz brak zainteresowania, na jakiś czas, innymi osobami. które byłyby atrakcyjniejsze przed poznaniem tej pierwszej lepszej. Zgadza się ktoś ze mną?


Miłość jako zjawisko wyróżnia w sobie kilka charakterystycznych elementów: cielesność (intymność), zaangażowanie i namiętność. Taka charakterystyka pojęcia miłości, może nieco zburzyć podejście do sprawy. 

"Wspólne zainteresowania, podobny światopogląd i wartości są jednym z najistotniejszych czynników przyczyniających się do wzrostu poziomu zadowolenia ze związku. Po szybko przemijającej fascynacji innością przychodzi wszak moment refleksji nad tym, ile naprawdę łączy nas z daną osobą i czy chcemy związać się z nią na dłużej (a może nawet na całe życie?)".

 Są osoby, które nigdy nie zaznały (tak bolesnego) uczucia, ale jeżeli są na tyle zdesperowani - a wiem, że takie osoby są wśród nas - Na wzór Sokratesa, znany psychoanalityk uważał, że aby wchodzić w relacje miłosne najpierw należy zdobyć wiedzę o tym, czym jest sama miłość.
Chcąc kochać należy zastanowić się więc nad tym, czy chce się mieć partnera, czy raczej z nim być. Wymaga to od nas dużego zaangażowania, gdyż każdy ma jakieś potrzeby, ale to nie oznacza że mamy w całości poświęcać się. Uciekając przed własnym egoizmem (każdy jest w jakimś stopniu) nie warto pielęgnować cudzego.
Co nie zmienia faktu, że na przywiązanie przyjdzie odpowiednia pora, czy tego chcemy czy nie. To my decydujemy, czy chcemy robić komuś nadzieję i krzywdzić specjalnie, czy otwarcie powiedzieć sobie czego oczekujemy i co, jak będzie wyglądało.

Pamiętajmy też gdy już partner/partnerka staję dla nas ''WSZYSTKIM'' nie zapominajmy o naszych przyjaciołach .



 
 Nic się nie liczy naprawdę, życie to parę chwil
I dużo łatwiej zgasić je niż zapałkę


Zapraszam na instagrama: http://instagram.com/kamilkrystkowiak

wtorek, 28 października 2014

Wtorek.

Powróciłem na jakiś czas.

Powoli może zacznę nawijać na tematy o które zostałem proszony,
więc zaczynam.
Jeśli nie chcesz to nie musisz czytać, zamknij stronę. Chcesz możesz przeczytać zostawić coś od siebie. Piszę to nie dla tego by pokazać czy jestem uczuciowy czy nie.Robię to bo chcę pomóc pewnym osobom.



Miłość. To to gdy ONA Cię denerwuje jak cholera, a Ty nadal masz ochotę ją przytulać. To to gdy ONA nie daje Ci spokoju, a Ty dalej uparcie się z nią nie zgadzasz, w głębi duszy jednak przyznając jej rację. To to gdy wszystko się sypie po raz setny, a Ty masz ochotę po raz setny i setny pierwszy to naprawiać. To to gdy jest zmęczona całym dniem i wygląda jakby przedzierała się przez największe krzaki na świecie, a Ty nadal uważasz ją za najpiękniejszą kobietę na świecie. Gdy zawsze zabiera Ci kołdrę, a Ty myślisz tylko o tym by było jej ciepło i wygodnie, gdy wrzeszczy na Ciebie za niewyrzucanie śmieci, a Ty ze spokojem wysłuchasz jej i obiecasz poprawę. Gdy spóźnia się, a Ty przymykasz na to oko. Gdy masz czasem ochotę JĄ zabić, chociaż po chwili zdajesz sobie sprawę, że twoje życie bez NIEJ nic nie znaczy. To to gdy robi się chłodno, a Ty oddajesz jej swoją kurtkę, choć sam zaraz umrzesz na zapalenie płuc. To to gdy dajesz jej od siebie wszystko i jeszcze więcej. To to gdy pomagasz jej sprzątać, to to gdy opiekujesz się nią, gdy jest chora. To te wszystkie małe rzeczy, które robisz tylko i wyłącznie dla NIEJ. To to, że jesteś, że chcesz być mimo wszystko. To, że ją kochasz w każdej sekundzie i to, że nigdy nie pomyślałeś, że mógłbyś ją zostawić dla kogoś innego. To, że za NIĄ zawsze tęsknisz, że chcesz spędzać z nią całe swoje dnie. To, że nie możesz jej opuścić, to że czekasz aż zaśnie, zanim sam zamkniesz oczy. To, że starasz się dla niej zmieniać samego siebie, to, że doceniasz JĄ na każdym kroku i wiesz jak bardzo jest dla Ciebie ważna. Miłość jest piękna, ale także cholernie trudna.

I co?


Kazali nam wierzyć, że miłość, ta prawdziwa, zjawia się tylko jeden raz w życiu i do tego zazwyczaj przed trzydziestym rokiem życia. Nie powiedziano nam, że miłość nie jest sterowana i nie przychodzi w ściśle określonym czasie. Kazali nam wierzyć, że każdy z nas jest połówką pomarańczy, że życie ma sens tylko wtedy, gdy znajdziemy tę drugą połowę. Nie powiedziano nam, że rodzimy się w całości, że nikt w naszym życiu nie zasługuje na to, by nieść na swoich barkach odpowiedzialność za dopełnienie naszych braków: rozwijamy się w sobie. Jeśli jesteśmy w dobrym towarzystwie, to jest to po prostu przyjemniejsze. Kazali nam uwierzyć w formułę 'dwa w jednym': dwoje ludzi, którzy myślą tak samo, zachowują się tak samo, że jedynie tak to działa. Nie powiedziano nam, że to ma swoją nazwę: anulowanie siebie; że jedynie osoby o własnej osobowości mogą budować zdrowe związki. Kazali nam wierzyć, że małżeństwo jest koniecznością i że pragnienia 'nie o czasie' muszą być stłumione. Wmówili nam, że piękni i szczupli są bardziej kochani, że ci, którzy uprawiają mało seksu są zacofani, a ci, którzy uprawiają go zbyt wiele nie są wiarygodni. Kazali nam wierzyć, że istnieje tylko jeden przepis na szczęście, taki sam dla wszystkich, i ci, którzy starają się go ominąć, skazani są na marginalizację. Nie powiedziano nam, że ten przepis nie działa, frustruje ludzi, alienuje ich i że istnieją inne alternatywy. Ach, nie powiedzieli nam nawet tego, że nikt nigdy nam tego nie wyjaśni. Każdy z nas odkryje to na własną rękę.






















sobota, 13 września 2014

Wysłuchaj.

Szkoła szkoła i szkoła.
Koniec wakacji , czas nauki. Ale też czas poznania nowych znajomości na korytarzu podczas przerwy. Dzięki czemu możesz poznać i wysłuchać kogoś nowego ,odkryć jaki on jest .

Dowiesz się czy pracuje, co lubi, czym się zajmuje w wolnym czasie. A może zapytasz go czy słyszał o tym czy chce zarobić ? albo na co chce zarobić.  A może i  bardzo się  tym zainteresuje  będzie chciał się dowiedzieć więcej? To nie jest trudne wystarczy posłuchać co dana osoba mówi. Zrozumieć, wysłuchać. 
Tylko nie mów nie mam czasu . Co kolwiek powiesz ale nie że nie mam czasu bo i tak w to nie uwierzę. 

Na pewno masz Marzenia? zastanów się nad nimi , może chcesz coś zmienić? Chcesz lepiej zmień swoją przyszłość.

Wiecie dlaczego ludzie boją się zmian? Bo zmiany przenoszą człowieka z pozycji mistrza do pozycji ucznia. 


Chcesz poznać również wspaniałych ludzi, dowiedzieć się czegoś więcej, wysłuchasz, nauczysz się lepiej funkcjonować. Twój plan dnia stanie się w końcu poukładany.

Chcemy czuć się dobrze? prawda? dlaczego do tego nie dążymy ?
Boimy się? Ahh tak wiem nie wiemy jak.
Porozmawiajmy, nie pożałujesz, napisz.
A gwarantuje Ci fachową pomoc i odmianę twojego podejścia do życia.

http://dlaczegokolagen.pl/ <-- wejdź w link zobacz, poczytaj jeśli chcesz dalej się dowiedzieć więcej to napisz do mnie.
Dzień czy noc, mam czas by porozmawiać z Tobą o tym.
Dlaczego ja to robię? to ta praca z ludzmi  umożliwiła mi zmiane mojego sposobu życia i możliwość podnoszenia kwalifikacji.Jest dodatkowym żródłem dochodu pasywnego,które zdominowało dochód tradycyjny.