środa, 30 lipca 2014

Źle...

Dziś wyjaśnię kilka spraw. Między innymi że to co się znajduje na moim blogu to nie tylko historie mojego życia, moich znajomych lecz też opowiadania z różnych filmów, książek itp.
By nie były nie domówienia że ja jestem taki czy taki nie które sprawy doprowadziły do czegoś takiego.

Pozdrawiam ludzi którzy nie mają chyba swoje życia, tylko w jakiś sposób chcą zniszczyć kogoś w tym przypadku moje, wypisując rzeczy z dupy wzięte że tak powiem to już przechodzi same siebie że żyjemy w takim kraju że za byle co potrafią Cię schrzanić.
Ludzie kurwa miejcie trochę dystansu do pewnych spraw. Chyba że wasze życie jest takie kolorowe że zajmujecie się życiem kogoś...

To też zależy czy ktoś jest sentymentalny i wraca do tego co się wydarzyło kiedyś. Myśli o tym ile się przeżyło, Nieważne czy to były okropne chwile -  pojawia się uśmiech bo mimo tych chwil złych nabrało się  doświadczenia życiowego, dzięki temu się zrozumiało. Przeżyliśmy w życiu i jeszcze zapewne przeżyjemy zajebiste chwile - dzięki Nim też pojawi się uśmiech i to wspaniałe uczucie którego opisać się nie da, lecz podnosi na duchu. Wszystkie chwile, te złe i dobre są w naszej głowie, trwają razem z Nami..

Co mnie motywuje najbardziej co daje do zrozumienia?
Uświadomiła mi to jedna osoba Maks Rutkowski :

Nie przejmuje się tym co się dzieje wokół mnie, czuje się zmęczony, ale nie płacze, bo tak już jest, tak musi być. Upadam i wstaje - w kółko, potem idę na przód przygotowany na nowe przygody, nowe sytuacje, nowe problemy i doświadczenie dzięki nim. Czyli jednak pozytywnie, choć nie do końca szczęśliwie. Biegnę tylko za tym, jaki wyznaczam sobie cel. Biegnę sam. Gdzieś tam jest coś, co nazywam szczęściem. Niedługo będę miał je na co dzień. Być gotowym na życiowe porażki, które nam wszystkim towarzyszą. Bez wyjątku. Może i każdy jest inny, może ktoś jest do kogoś podobny z zachowania, ale każdy przechodzi przez te same etapy. Każdy etap porównajmy do gry, czyli poziomy. Każdy poziom jest inny, każdy to przygoda, coś ciekawszego. Dla mnie to ciekawe co mi się przytrafi za jakiś czas, dlatego że zrozumiałem to, na czym polega moje życie. Na doświadczaniu i dawaniu co jakiś czas czegoś od siebie do życia. Czy jest dobrze, czy jest źle, to nie zmienia faktu, że leci wszystko w kółko i że to dotyczy każdego z nas. Jest dobrze, ale będzie lepiej, pomimo porażek. Nie wiem kto mnie rozumie, ale ktoś pewnie. Nie potrzebuje wiedzieć, ja po prostu to czuje, to mi starczy. Tak zaczynałem, trochę odleciałem z początkowego kursu. Wczuwam się, daje coś od siebie, chce to dawać, wiem że ktoś czegoś potrzebuje i ktoś może znaleźć to tu, tu gdzie chce pokazać, jak staje się szczęśliwym człowiekiem, wiem bo kiedyś tez miałem okazje być, ale czasami przychodzą zmiany, które zmuszają nas do zaczynania od początku i szczęście znika na długi okres. Odchodzi. Ale i tak wciąż walczymy - bez sensu. Po co walczyć? Trzeba poznawać i starać się zrozumieć. Nie dawaj się. Nie poddawaj. Rzucaj się w fale wydarzeń. Przeżywaj. Wyciągaj lekcje. Bądź samokrytyczny. Patrz co robisz źle, dopiero potem mów jak jest i staraj się dojść do prawdy, ona czasami jest niby bolesna, ale no tak już jest, wiec nie ma sensu się załamywać. Każdy przegrywa i każdy wygrywa, lepiej nie próbować się ukrywać, życie jest krótkie by nie wykorzystać na bycie sobą, bo mamy taką możliwość, by wykorzystać na podziwianie tego świata. Nie wiadomo co i gdzie będziemy, w jakim "stanie materialnym czy niematerialnym", dlatego trzeba dobrze wykorzystać. Mimo szarości, która wciąż pozostaje kolorem  ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz