czwartek, 3 kwietnia 2014

Taka sytuacja...

Są takie dni kiedy chcesz być sam, łapiesz?
Jedyne na co masz ochotę to na wieczorny spacer...

I wiesz co lubię iść późnym wieczorem przez miasto, ze słuchawkami w uszach , ignorować otaczający świat. Nie słyszeć samochodów, krzyków, ludzi przekleństw zza przystanku, szumu wiatru. Chociaż to tak cholernie głupie, podświadomie wyobrażam sobie, że jestem częścią tej muzyki, a ona jest mną. Szczerze? nikt nie jest wtedy mi potrzebny, za nikim nie tęsknie, do nikogo nie idę. Patrząc w niebo lub prosto przed siebie, nie czuje nic poza może cieniem, smutku i przygnębienia, czasem buntu. Nic z tym nie robię jedynie tak intensywnie wczuwam się w słowa, że nie zauważam jak zaczyna padać deszcz. Aż w końcu moja droga się kończy, przekraczam bramę podwórka i chociaż ani razu nie pomyślałem o Tobie wiem, że jedynie co mogę robić to wspominać, wspominać przy naszych piosenkach... 


A teraz posłuchaj to:

Wiesz jak wygląda strach? gdy krew jak oszalała chce uciec uderzając bezlitośnie w serce, które zaczyna tłuc nie możliwie szybko? gdy wiesz że potrzebujesz tlenu lecz każdy najmniejszy oddech jest zbyt głośny? gdy wszystkie atomy napierają na Ciebie ze wszystkich stron wywołując rozdzierający ból w skroniach? chcesz uciec lecz ogarnia Cię wszechwładny paraliż, rozpływa się po twoim ciele, wszczepiając w najgłębsze zakamarki. Pragniesz wrzeszczeć, krzyczeć, poddać się, walczyć zrobić cokolwiek. Nie możesz, nie potrafisz. Lęk zbliża się do stanu krytycznego, osiąga apogeum, i nagle nie ma nic. PUSTKA.
Wszystko staje się obojętne, a strach zyskuje miano epizodu. Zaczyna świtać. Wstajesz wyprany z emocji i dzień mija Ci na zwalczeniu otępienia. Potem nadchodzi noc i wszystko zatacza koło...













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz