Zachorowała na białaczkę. Żyliśmy normalnie.Tak mi
się wydawało.Pocałowałem ją w czoło gdy wychodziłem z domu a ona się tak
pięknie uśmiechnęła głaszcząc mnie po głowie.Gdybym tylko wiedział , że widzę
ją taką ostatni raz.miała biały wełniany sweter , rozpuszczone blond włosy ,
piękne niebieskie oczy.Zgrabne nogi a na nich czarne zakolanówki.Zawsze
sprawdzała czy na szyi nosze obrączkę którą kupiła mi na urodziny ,
wygrawerowała tam nasze inicjały i koniczynę.Gdy wróciłem do domu , brała
prysznic.Położyłem na stole kwiaty które jej kupiłem by zrobić jej mały
prezent.Kupiłem też jedzenie na wynos byśmy coś zjedli , nie wychodziła długo
więc zapukałem by jej powiedzieć , żeby wychodziła bo wystygnie nam kolacja.
Pociągnąłem za klamkę , o dziwo się nie zamknęła , krzyknąłem " kochanie
wchodzę" a ona leżała w wannie , bezwładna , woda była cała we
krwi.Podszedłem do niej , zacząłem krzyczeć , klepać ją po twarzy żeby się
ocknęła , ona nie żyła.Ręce miała całe pocięte.Wyjąłem ją z wody , zaniosłem na
łózko zacząłem ją reanimować.Kazałam jej się budzić! Byłem w szoku moje
ręce były w jej krwi..z jej włosów
kapała woda.Wyglądała jakby zmęczona zasnęła. Trzymałem ją , przytulałem ,
głaskałem jej włosy.Była zimna , tak siedziałem dłuższą chwile z nią ,
zagubiłem się w myślach.Czułem jakby po prostu zasnęła w moich ramionach przy
włączonym telewizorze. Okryłem ją i zadzwoniłem po kogo trzeba.Z biegiem czasu
jak siedzisz przy grobie , zdejmujesz z grobu liście czy ścierasz śnieg dochodzi
do Ciebie że już nigdy się do siebie nie
uśmiechniecie , nie dotkniecie.Nikt nie poprawi Ci szalika przed wyjściem czy
nie kopnie w tyłek przed ciężkim dniem.Wchodzisz rzucasz papiery w kąt razem z
kluczami , wkładasz do zlewu ten jeden kubek po porannej kawie i odkładasz na
polkę to wspólne zdjęcie.Wracasz do listu który zostawiła na nocnym stoliku
przepraszając mnie , błagając o zrozumienie , że litość , lekarze , szpital tu
nic nie pomogą przy tak zaawansowanej chorobie , że nie chciała bym widział jak
powoli odchodzi.Ja tego nie zrozumiem i na pewno nie do końca jej to
wybaczę. Nie zapomnę gdy spuszczałem z wanny wodę z jej krwią , jak ścierałem z
podłogi wodę , jak wyrzucałem to jedzenie , jak płakałem jak dziecko...jak już
zamykali trumnę i ostatni raz dotknąłem jej dłoni.To jest taka pustka jak
możesz tylko iść na ten cmentarz i patrzeć na złote litery , na krzyż ,kwiaty..
jakbyś chciał się przytulić ale tylko do niej , tylko jej słuchać .Za każdym
razem jak wychodzę z domu sprawdzam czy mam łańcuszek od niej i mówie na głos
" mam go kochanie" , zapalam świece przy naszych zdjęciach i zasypiam
patrząc na Twój uśmiech na zdjęciu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz