niedziela, 2 marca 2014

Zachorowała na białaczkę. Żyliśmy normalnie.Tak mi się wydawało.Pocałowałem ją w czoło gdy wychodziłem z domu a ona się tak pięknie uśmiechnęła głaszcząc mnie po głowie.Gdybym tylko wiedział , że widzę ją taką ostatni raz.miała biały wełniany sweter , rozpuszczone blond włosy , piękne niebieskie oczy.Zgrabne nogi a na nich czarne zakolanówki.Zawsze sprawdzała czy na szyi nosze obrączkę którą kupiła mi na urodziny , wygrawerowała tam nasze inicjały i koniczynę.Gdy wróciłem do domu , brała prysznic.Położyłem na stole kwiaty które jej kupiłem by zrobić jej mały prezent.Kupiłem też jedzenie na wynos byśmy coś zjedli , nie wychodziła długo więc zapukałem by jej powiedzieć , żeby wychodziła bo wystygnie nam kolacja. Pociągnąłem za klamkę , o dziwo się nie zamknęła , krzyknąłem " kochanie wchodzę" a ona leżała w wannie , bezwładna , woda była cała we krwi.Podszedłem do niej , zacząłem krzyczeć , klepać ją po twarzy żeby się ocknęła , ona nie żyła.Ręce miała całe pocięte.Wyjąłem ją z wody , zaniosłem na łózko zacząłem ją reanimować.Kazałam jej się budzić! Byłem w szoku moje ręce były w jej krwi..z  jej włosów kapała woda.Wyglądała jakby zmęczona zasnęła. Trzymałem ją , przytulałem , głaskałem jej włosy.Była zimna , tak siedziałem dłuższą chwile z nią , zagubiłem się w myślach.Czułem jakby po prostu zasnęła w moich ramionach przy włączonym telewizorze. Okryłem ją i zadzwoniłem po kogo trzeba.Z biegiem czasu jak siedzisz przy grobie , zdejmujesz z grobu liście czy ścierasz śnieg dochodzi do Ciebie że już nigdy  się do siebie nie uśmiechniecie , nie dotkniecie.Nikt nie poprawi Ci szalika przed wyjściem czy nie kopnie w tyłek przed ciężkim dniem.Wchodzisz rzucasz papiery w kąt razem z kluczami , wkładasz do zlewu ten jeden kubek po porannej kawie i odkładasz na polkę to wspólne zdjęcie.Wracasz do listu który zostawiła na nocnym stoliku przepraszając mnie , błagając o zrozumienie , że litość , lekarze , szpital tu nic nie pomogą przy tak zaawansowanej chorobie , że nie chciała bym widział jak powoli odchodzi.Ja tego nie zrozumiem i na pewno nie do końca jej to wybaczę. Nie zapomnę gdy spuszczałem z wanny wodę z jej krwią , jak ścierałem z podłogi wodę , jak wyrzucałem to jedzenie , jak płakałem jak dziecko...jak już zamykali trumnę i ostatni raz dotknąłem jej dłoni.To jest taka pustka jak możesz tylko iść na ten cmentarz i patrzeć na złote litery , na krzyż ,kwiaty.. jakbyś chciał się przytulić ale tylko do niej , tylko jej słuchać .Za każdym razem jak wychodzę z domu sprawdzam czy mam łańcuszek od niej i mówie na głos " mam go kochanie" , zapalam świece przy naszych zdjęciach i zasypiam patrząc na Twój uśmiech na zdjęciu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz